Ojciec Święty Jan Paweł II odwiedził Płock w dniach 7-8 czerwca 1991 roku podczas IV Pielgrzymki do Ojczyzny.


7 czerwca 1991 roku w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa na placu celebry, nieopodal Stadionu Wisły Płock, Ojciec Święty celebrował uroczystą mszę świętą i wygłosił homilię.
Tego samego dnia po południu, po raz pierwszy w Polsce, Jan Paweł II spotkał się z więźniami w płockim zakładzie karnym.
O godz. 18.00, Papież przewodniczył w katedrze płockiej "nabożeństwu czerwcowemu", które zamykało 42 Synod Diecezjalny.
Wieczorem, Ojciec Święty ukazał się w oknie rezydencji biskupiej i skierował do licznie zgromadzonej młodziezy krótkie przemówienie.
Następnego dnia rano 8 czerwca, Jan Paweł II ponownie pojawił się w oknie i przemówił do wiernych, którzy zgromadzili się przed rezydencją biskupów płockich, by pożegnać Wielkiego Pasterza.




HOMILIA W CZASIE MSZY ŚW. Płock, 7 czerwca 1991
PRZEMÓWIENIE DO WIĘŹNIÓW WYGŁOSZONE W ZAKŁADZIE KARNYM Płock, 7 czerwca 1991
HOMILIA W CZASIE NABOŻEŃSTWA ZAMYKAJĄCEGO SYNOD DIECEZJALNY Płock, 7 czerwca 1991
SŁOWO DO MŁODZIEŻY ZGROMADZONEJ PRZED REZYDENCJĄ BISKUPA Płock, 7 czerwca 1991
SŁOWO DO WIERNYCH ZGROMADZONYCH PRZED REZYDENCJĄ BISKUPA Płock, 8 czerwca 1991

PRZEMÓWIENIE ORDYNARIUSZA DIECEZJI PŁOCKIEJ BPA ZYGMUNTA KAMIŃSKIEGO Płock, 7 czerwca 1991
PRZEMÓWIENIE PRZEDSTAWICIELA WIĘŹNIÓW PODCZAS SPOTKANIA Z WIĘŹNIAMI Płock, 7 czerwca 1991
PRZEMÓWIENIE BPA ZYGMUNTA KAMIŃSKIEGO Płock, 7 czerwca 1991




Płock, 7 czerwca 1991

HOMILIA W CZASIE MSZY ŚW.

1. "Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem" (Mt 11,29).
Kościół cały wsłuchuje się dzisiaj w te słowa, którymi Chrystus objawia tajemnicę swego Serca. "Uczcie się ode Mnie" - mówi, a słowa te znaczą, że On sam jest naszym Nauczycielem, naszym Mistrzem. Nie tylko przez wszystko, co czynił i mówił. Jest naszym Nauczycielem i Mistrzem przede wszystkim przez to, kim był. A kim był Jezus Chrystus - to wyraża się w sposób szczególny w Jego Sercu.
To, kim był - stanowi niezgłębioną tajemnicę. "Nikt (...) nie zna Syna, tylko Ojciec" - mówi Jezus (Mt 11,27). A równocześnie "kto widzi Syna, ten widzi i Ojca", (por. J 14,9), bo tylko "Syn zna Ojca" (por.Mt 11,27 ). Z kolei zaś zna Ojca również "każdy, któremu Syn zechce objawić" (por. tamże). Tak więc kluczem naszego poznania Boga jest Chrystus: Syn Boży i Syn Człowieczy, a w centrum tego poznania jest Serce.
W dniu dzisiejszym Kościół cały oddaje temu Sercu cześć liturgiczną. Raduję się, że dane mi jest w tym dniu odwiedzić Płock, jedną ze stolic piastowskich naszego kraju, a zarazem prastarą stolicę biskupią.
Iluż to ludzi, synów i córek polskiego Mazowsza w ciągu stuleci uczyło się tutaj Bożej i ludzkiej prawdy od Chrystusa, obcując z wewnętrzną tajemnicą Jego Serca. W dalekich stuleciach, jak św. Stanisław Kostka z Rostkowa - i w naszych czasach, w tym wieku XX, który zapisał się szczególnym świadectwem wyznawców i męczenników.
2. "Uczcie się ode Mnie".
Ta prawda, której nade wszystko mamy się uczyć od Chrystusa - to prawda miłości. Serce Odkupiciela objawia nam prawdę miłości, która "jest z Boga" (1 J 4,7). Miłość Boga wyraziła się w tym, że Ojciec "zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu" (1 J 4,9). Miłość, która jest z Boga, jest życiodajna. "Kto miłuje, narodził się z Boga (...), bo Bóg jest miłością" (1 J 4,7-8). Narodził się to znaczy: ma życie z Boga. Żyje życiem Bożym. I wtedy tylko "zna Boga", ponieważ miłości nie poznaje się inaczej, tylko przez miłość. Dlatego też ten, "kto nie miłuje, nie zna Boga" (1 J 4,8).
Ta życiodajna miłość jest z Boga, a nie z nas: "Nie my umiłowaliśmy Boga, ale (...) On sam nas umiłował" (1 J 4,10). Tak więc Bóg jest pierwszy. W Nim ma początek nie tylko wszelkie istnienie, ale nade wszystko wszelka miłość w świecie istot stworzonych. Wszelka miłość w naszych ludzkich sercach. Miłość ma w Bogu swe źródło, a to przedwieczne źródło objawiło się w czasie, objawiło się w sposób najpełniejszy wówczas, kiedy Bóg Ojciec "posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy" (1 J 4,10).
Aby miłość, która jest darem samego Boga, mogła stać się udziałem serca ludzkiego, trzeba, aby został przezwyciężony grzech. Tylko miłość ma tę moc, jest to bowiem miłość odkupieńcza, którą pulsuje Serce Syna Bożego.
Apostoł i ewangelista Jan, który przemawia w dzisiejszej liturgii, tłumaczy, czego mamy uczyć się od tego Syna, który jest Odkupicielem świata. Mamy - pisze - "uwierzyć miłości, jaką Bóg ma ku nam" (por. 1 J 4,16). Taka wiara oznacza nie tylko poznanie Boga. Ona jest równocześnie nowym życiem: jest życiem w Bogu. Św. Jan pisze: "Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim" (1 J 4,16). Życie w Bogu pozwala nam niejako doświadczyć tego, że Bóg jest Miłością.
Tego właśnie mamy się uczyć od Boskiego Serca Chrystusa Odkupiciela.
3. Pan Jezus znajduje szczególną radość w objawieniu tej najgłębszej, najistotniejszej prawdy o Bogu. Mówi: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie" (Mt 11,25-26).
Kto to są owi "prostaczkowie"? Czy nie mogą nimi być także "mądrzy i roztropni"? Żyjemy wszakże w epoce postępu naukowego, w epoce upowszechnienia oświaty. Trzeba więc powiedzieć, że bardzo wielu mądrych i uczonych - a niektórzy nawet bardziej jeszcze niż inni - pozostaje wrażliwych na objawienie Boga, który jest Miłością, a więc trzeba ich zaliczyć do tych ewangelicznych prostaczków.
Miłość Boża jest wybraniem, jest odpowiedzią na wybranie ze strony Tego, który pierwszy umiłował. W tym tkwi sama istota Przymierza, jakie Bóg zawarł z człowiekiem. Przymierze to ma swą historię związaną naprzód z dziejami Izraela, jak przypomniało pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii. Bóg dał się poznać potomkom Abrahama jako Bóg Przymierza w sposób szczególny przez wyzwolenie synów i córek ludu wybranego z niewoli egipskiej.
Wybrany zaś został, jak słyszymy, lud "najmniejszy", aby jawne było, że nie żadna ludzka wielkość jest powodem tego wybrania, ale tylko miłość: dlatego, że "Pan was umiłował" (Pwt 7,8).
Przymierze Boga z ludem wybranym stanowi tylko obraz, zapowiedź tego wybrania odwiecznego, jakim Bóg ogarnia całą ludzkość w swym Jednorodzonym Synu. Serce Syna - Serce Jezusa, przebite włócznią na Golgocie - jest objawieniem tego uniwersalnego wybrania, a zarazem Przymierza Nowego i Wiecznego. W Sercu Chrystusa objawia się Bóg jako Miłość, objawia się jako wierny w miłości, pomimo grzechu człowieka, pomimo wszystkich grzechów i niewierności, jakie wypełniają dzieje ludzkości na ziemi.
"Jest Bogiem, Bogiem wiernym, zachowującym przymierze i miłość" (Pwt 7,9). Ludzkie Serce Boga-Człowieka świadczy, świadczy najpełniej, świadczy nieodwołalnie o tej miłości Boga, która jest wierna.
4. Dziś w Płocku, na tej kolejnej, dziesiątej stacji mojego pielgrzymowania po ziemi ojczystej, wypada mi dotknąć ostatniego pośród przykazań Dekalogu. I dobrze, że mogę to uczynić w kontekście liturgicznego święta Chrystusowego Serca.
W przykazaniu: "Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest" (podobnie jak w przykazaniu poprzednim), dotykamy bowiem wnętrza serca ludzkiego. "Pożądanie" nie jest zewnętrznym uczynkiem. "Pożądanie" jest tym, czym żyje ludzkie serce. "Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest" - mówi Bóg w synajskim Przymierzu z Mojżeszem. Bezpośrednio chodzi tu o dopełnienie tego, co zawiera się w siódmym przykazaniu: "Nie kradnij", chodzi o rzecz, która jest cudzą własnością. Do tego przykazanie Dekalogu odnosi się wprost i bezpośrednio.
Równocześnie jednak przykazanie to wskazuje na taką hierarchię wartości, w której "rzeczy", czyli dobra materialne, zajmują miejsce nadrzędne. Pożądanie "rzeczy" opanowuje tak serce ludzkie, że nie ma w nim już niejako miejsca na dobra wyższe, duchowe. Człowiek staje się poniekąd niewolnikiem posiadania i używania, nie bacząc nawet na własną godność, nie bacząc na bliźniego, na dobro społeczeństwa, na samego Boga. Jest to pożądanie zwodnicze. Chrystus mówi: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16,26).
W momencie, kiedy Polacy podejmują swoją reformę gospodarczą, przykazanie: "Nie pożądaj żadnej rzeczy twojego bliźniego", nabiera szczególnego znaczenia. Rozumie się samo przez się, że w różnych naszych działaniach i zabiegach kierujemy się motywacjami ekonomicznymi. Prawidłowo rozwijająca się gospodarka prowadzi zarówno do wzbogacania się poszczególnych ludzi, jak do ogólnego podniesienia społecznego dostatku. Wiele biedy można w ten sposób usunąć, również w wymiarze społecznym.
Ale zarazem nigdy nie zapominajmy o tym, drodzy bracia i siostry, że pieniądz, bogactwo i różne wygody tego świata przemijają, a zatem nie mogą być naszym celem ostatecznym. Osoba ludzka jest ważniejsza niż rzeczy, a dusza jest ważniejsza niż ciało, toteż nigdy i nikomu nie wolno dążyć do dóbr materialnych z pogwałceniem prawa moralnego, z pogwałceniem praw drugiego człowieka. Dlatego serdecznie życzę wam wszystkim, aby nikt z was i nigdy nie próbował się bogacić kosztem bliźniego. Ponadto życzę wam, drodzy moi rodacy, żebyście w swoich dążeniach do polepszenia bytu materialnego nie zagubili zwyczajnej ludzkiej wrażliwości na cudzą biedę. I bardzo też uważajmy, żebyśmy się nie stali społeczeństwem, w którym wszyscy wszystkim czegoś zazdroszczą. Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu uczciwość: uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w słowie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w zakładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwość, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju. Niech w nowych warunkach słowo to nabiera nowego, dojrzałego znaczenia.
Nie osiągniemy szczęścia ani nawet zwyczajnej stabilizacji, nie licząc się z prawem Bożym. Dlatego całym sercem zaufajmy Bogu, że Jego przykazania są słuszne i że ich przestrzeganie zabezpiecza człowieka i przynosi mu radość i pokój już na tej ziemi.
Słyszałem wielokrotnie, także i podczas tego pielgrzymowania po Polsce, słowa: "Trudna jest ta wolność, którą mamy". Wolność jest trudna. Wolność jest trudna, trzeba się jej uczyć, trzeba się uczyć być prawdziwie wolnym, trzeba się uczyć być wolnym tak, ażeby nasza wolność nie stawała się naszą własną niewolą, zniewoleniem wewnętrznym, ani też nie stawała się przyczyną zniewolenia innych. Ta sprawa bardzo ciąży nad dziedziną światowej ekonomii. Zresztą trzeba się uczyć, jak być wolnym w różnych wymiarach życia i stąd wydaje mi się, że te katechezy związane z Dekalogiem są może najlepszą przysługą, jaką pielgrzymujący papież mógł oddać swoim rodakom w czasie tej pielgrzymki. Pozostaje jeszcze jedno i największe przykazanie, przykazanie miłości, ale to sobie zostawiamy na Warszawę.
5. "Uczcie się ode Mnie..."
Uczcie się całej prawdy zawartej w każdym z przykazań Dekalogu. Uczcie się prawdy dziesiątego przykazania. Pożądanie rzeczy jest korzeniem egoizmu, a nawet zawiści i nienawiści wzajemnych.
Lata ostatnie obfitowały w szlachetne i wzniosłe przejawy w polskim życiu. Ale odsłoniły się też niebezpieczne pęknięcia, moralne zagrożenia. Czy proces ten jest nieodwracalny?
Moi drodzy, jestem dobrej myśli. Polacy już nieraz umieli być wolnymi. Umieli swoje umiłowanie wolności przekształcać w twórczość, przymierze, solidarność. Umieli swoje umiłowanie wolności przekształcać także w ofiarę. Nie jest frazesem to zdanie: "Za wolność waszą i naszą". Oczywiście, nie zapominajmy, że dzieje przyniosły nam straszliwą lekcję, bolesną lekcję wolności nadużytej do obłędu. Nadużytej do obłędu! Czymże była - w kontekście Konstytucji 3 maja - Targowica? Ale potem zaczął się na nowo proces pozyskiwania wolności za wielką cenę. Tę cenę płaciły pokolenia. Tę cenę płaciło również nasze pokolenie. Tę cenę w wysokiej mierze zapłaciło pokolenie II wojny światowej. Dlatego też pozwólcie mi być dobrej myśli; pozwólcie mi być dobrej myśli i pomóżcie papieżowi, żeby się nie musiał martwić.
Chrystus mówi: "Uczcie się ode Mnie".
A Jego Apostoł umiłowany dodaje: "Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, (...) jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować" (1 J 4,7.11).
I jeszcze Chrystus sam: "Wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście (...), przyjdźcie do Mnie, a Ja was pokrzepię (...). Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie (...), a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (...). Jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie" (por. Mt 11,28-30).

[Na zakończenie Mszy św. Jan Paweł II powiedział:]

Zanim się rozstaniemy, pragnę pozdrowić całe Mazowsze, ogarniając jego wielowiekową przeszłość, jego teraźniejszość i przyszłość, to miejsce, jakie ma w dziejach naszej Ojczyzny, w dziejach Kościoła, w dziejach świętości. Wystarczy wspomnieć św. Stanisława Kostkę z Rostkowa, waszego rodaka. Ale trzeba pamiętać o siostrze Faustynie. Posłannictwo Miłosierdzia Bożego miało swój czas, był to czas straszliwej II wojny światowej, straszliwej pod wielu względami, była to jakaś ostateczna eskalacja zła na naszym kontynencie. Na ten czas Bóg przygotował posłannictwo Bożego Miłosierdzia, którego świadkiem, rzecznikiem stała się ta prosta córka polskiej ziemi.
Pozdrawiając całą wspólnotę eucharystyczną, wszystkich tutaj obecnych, w sposób szczególny pragnę powitać naszych gości, a przede wszystkim nowego arcybiskupa Pragi, następcę na tej stolicy św. Wojciecha. Prosimy go, aby pozdrowił od nas kardynała Františka Tomáška, swego poprzednika. Również witam innego gościa z bliskiej nam Rumunii, arcybiskupa Bukaresztu. Witam przedstawicieli władz państwowych, mianowicie przedstawicieli prezydenta Rzeczypospolitej, parlamentu i rządu. Zechcieli uczestniczyć w tej eucharystycznej modlitwie także bracia innych wyznań chrześcijańskich, pozostających w dialogu ekumenicznym: serdecznie ich pozdrawiamy.
Znajduje się tutaj wiele grup zorganizowanych z diecezji płockiej, z całej Polski, a także z zagranicy, zwłaszcza z bliskich nam krajów ościennych. Są tu obecne dzieci z Czarnobyla, które spędzają czas odpoczynku w Polsce. Pozdrawiam was, drogie dzieci, szczególnie serdecznie. Dziękuję organizatorom, wszystkim, którzy w to dzieło wkładają swoje serce, wierni słowom Chrystusa: "Co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, toście Mnie uczynili". Zanieście, drogie dzieci, słowo papieskiego pozdrowienia, błogosławieństwa do waszych rodzin, parafii, szkół, do całej waszej Ojczyzny.
Są tutaj przedstawiciele ośrodków polonijnych z całego świata, którym przewodniczy prezes Wspólnoty Polskiej, marszałek Senatu Andrzej Stelmachowski oraz prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Edward Moskal. Są także dwaj nasi rodacy amerykańscy: arcybiskupi Detroit, kardynał Szoka, obecnie w Watykanie, i jego następca, arcybiskup Maida. Proszę, ażeby zechcieli przekazać wszystkim naszym rodakom za oceanem i na całym świecie nasz chrześcijański pocałunek pokoju.
Serdeczne słowo pozdrowienia kieruję do obecnych tutaj naszych braci i sióstr ze Słowacji.
A teraz, przechodząc niejako na własne podwórko, zwracam się do Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Płockiej, które przyjęło jako swoje milenijne hasło Kościoła w Polsce: "Rodzina Bogiem silna". Swoją działalnością pragniecie pomóc rodzinie zachować ten kształt, ten wymiar, jaki nadał jej Bóg-Stwórca i Odkupiciel przez pogłębienie kultury chrześcijańskiej w małżeństwie i rodzinie, przez chronienie życia oraz niesienie rodzinom wszechstronnej pomocy. Niech wam Bóg błogosławi.
Ruch "Wiara i Światło", wielka służba w imię Chrystusa człowiekowi cierpiącemu. Ruch ten wyrasta z tego zjawiska, jakim dla Kościoła jest Matka Niepokalana. Jej Sercu, w uroczystość Bożego Serca Jej Syna, zawierzam tych wszystkich, którzy potrzebują pomocy, i tych, którzy im tę pomoc niosą. Ruch "Światło-Życie" oraz Służba Liturgiczna łączy się dla mnie z pamięcią śp. ks. Franciszka Blachnickiego. Jest to ruch związany z moją biskupią młodością. Pamiętam spotkania w Nowym Targu przy pierwszej pielgrzymce, pamiętam duchowe dary, jakie ofiarowali wtedy wasi starsi bracia i siostry Kościołowi. Wasze pokolenie przedłuża tę tradycję, pragnie wejść w trzecie milenium chrześcijaństwa, unikając wad i grzechów poprzez pracę nad sobą, pielęgnowanie cnót, zwłaszcza abstynencji, prawdomówności, odwagi i męstwa. Polska i świat u progu trzeciego tysiąclecia potrzebują ewangelicznego zaczynu.
Są tu obecni również drodzy nasi harcerze z ich bogatą tradycją miłości Boga, bliźniego i Ojczyzny, z ich hasłem: "Czuwaj!"
Jeszcze jedno znamienne wydarzenie. Na początku Mszy św. znakiem krzyża św. zostało zainaugurowane i rozpoczęło ewangelizacyjną działalność Radio Diecezji Płockiej. Pierwsza katolicka rozgłośnia radiowa w Polsce. Vivant sequentes! Niech żyją następcy! Jak widać, niemało jest tych pozdrowień dla Mazowsza, dla diecezji płockiej. Przez tyle wieków nazbierało się i nie wiem, czy to już wszystko.
Jeszcze jedno małe rozliczenie wypada nam tu zrobić, mianowicie we Włocławku powiedziałem na końcu: "Dziękujemy ci, deszczu, żeś przyszedł dopiero pod koniec Mszy św." Tutaj wypada powiedzieć: "Dziękujemy ci, deszczu, żeś ustał na początku".
Drodzy bracia i siostry, do wszystkich mówię słowa Apostoła: "Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich" (1 Kor 12,6). Niech każdy odnajdzie się w tych słowach, niech każdy strzeże swojego daru, swojego charyzmatu i według niego działa w Kościele, według niego działa też dla dobra tej wielkiej wspólnoty, jaką jest nasza Ojczyzna. "Bogu dziękujcie (...). Ducha nie gaście!"

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY


Płock, 7 czerwca 1991

PRZEMÓWIENIE DO WIĘŹNIÓW
WYGŁOSZONE W ZAKŁADZIE KARNYM


1. "Byłem w wiezieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25,36).
Tak mówi Chrystus. Zapis Ewangelii Mateuszowej pozwala nam słuchać tych słów, które należą do zapowiedzi ostatecznego sądu. Ten sąd Ojciec "przekazał Synowi" (J 5,22) - a Syn w dniu ostatecznym sąd ten podejmie. Podejmie względem tych, którzy staną "po prawicy", i tych, którzy znajdą się "po lewicy" (por. Mt 25,31-46).
Sądzić zaś będzie Chrystus jako prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek.
Prawdziwy Bóg - czyli ostateczna Prawda. Prawdziwy człowiek - czyli Ten, który sam był sądzony przez ludzi.
I sam też był więziony: "Byłem w więzieniu".
I otóż jako jeden z tych, którzy w ciągu dziejów ludzkości doznał więzienia, Chrystus odezwie się do tych "po prawicy" w tych właśnie słowach: "Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". A gdy ci, zdumieni zapytają: kiedy? - kiedy i gdzie? - odpowie: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40).
Błogosławiona zatem niech będzie ta chwila, gdy dane mi jest odwiedzić - podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny - więzienie w Płocku. Wiele razy już odwiedzałem więzienia i więźniów w ciągu lat mojej papieskiej posługi w Rzymie, w Italii i w innych krajach świata. W Polsce po raz pierwszy.
Jestem tutaj wśród was, drodzy bracia i siostry - mówię: siostry, bo przemawiając do was tu, w więzieniu w Płocku, zwracam się do wszystkich osób uwięzionych w Polsce - mówię do was jako sługa Ewangelii. Jest ona także ewangelią więzień i więźniów. Chrystus był więźniem i został skazany na śmierć, więźniami byli apostołowie, a także wielu wśród tych, których Kościół czci jako świętych. Tak więc ewangelia więźniów ma długą i zróżnicowaną historię. Zapewne też wielu z tych, którzy do tej historii przynależą, znajdzie się kiedyś - podczas ostatecznego sądu - "po prawicy".
W każdym jednak wypadku w ewangelii więźniów obecny jest Chrystus osobiście: "Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". Chce być obecny.
2. Zdaję sobie sprawę z położenia, w jakim się znajdujecie. Wiem, że warunki, w jakich żyjecie, są ciężkie, często zbyt ciężkie czy brutalne nawet. Smutnie brzmią słowa skargi jednego z was, który system penitencjarny nazwał nieludzkim. Zbyt wieloma grzechami przeszłości jest on obciążony. Zanadto został zniekształcony. Wiadomo, że więzienia w naszym kraju były nie tylko miejscem wymiaru sprawiedliwości, ale często miejscem zemsty, miejscem największych niesprawiedliwości, niszczenia człowieka. Wystarczy wspomnieć okupację, okres stalinowski i późniejsze jeszcze czasy. Więzienia były miejscem walki i rozprawy z człowiekiem-patriotą, bohaterem, rzecznikiem słusznej sprawy. Ostatnio ukazuje się na ten temat coraz więcej publikacji wstrząsających. Jakżeż potrzebna jest szczera refleksja, refleksja moralna całego społeczeństwa na ten temat. Jakżeż sprawa więziennictwa, cała dziedzina wymiaru sprawiedliwości wymaga uzdrowienia, uczłowieczenia. Powiedziałem kiedyś, że warunki, jakie panują w więzieniach, są jednym z podstawowych sprawdzianów stanu moralnego władzy i społeczeństwa oraz kultury danego kraju.
3. Dlatego dowiaduję się z radością, że w ostatnich latach i miesiącach niemało zmienia się w więzieniach polskich na lepsze. Pierwsza rzecz, którą chciałbym tu podkreślić, dotyczy was, drodzy bracia i siostry, nie tyle jako więźniów, lecz jako obywateli tego kraju, że mianowicie nie ma już na szczęście w Ojczyźnie naszej więźniów politycznych. Oby to zjawisko hańbiące ludzkość zniknęło na zawsze z naszego globu.
Raduję się więc, że coraz więcej myśli się i robi w tym kierunku, ażeby warunki panujące w polskich więzieniach stały się bardziej ludzkie. Kara pozbawienia wolności już sama w sobie jest wystarczająco uciążliwa i powinno się oszczędzić więźniom takich warunków, które godzą bezpośrednio w ich zdrowie, w ich więzi rodzinne czy poczucie osobistej godności. Więzień, każdy więzień, który odbywa karę za popełnione przestępstwo, nie przestał być przecież człowiekiem, obciążonym co prawda słabością, zagrożeniem i grzechem - może zbrodnią - a nawet upartymi nawrotami do niego, ale nie pozbawionym również tej wspaniałej możliwości, jaką jest poprawa, powrót do siebie, jaką jest nawrócenie człowieka, odnowienie w sobie obrazu Bożego. Jesteście skazani, to prawda, ale nie potępieni. Każdy z was może zostać przy pomocy łaski Bożej - świętym. Dlatego jestem tu dziś z wami, a poprzez was z tymi wszystkimi, którzy dzielą wasz los.
Tylko wówczas, kiedy system penitencjarny opiera się na elementarnej prawdzie dynamizmu osoby ludzkiej, możliwości rozwoju moralnego, więzienie daje człowiekowi uwięzionemu realną szansę pełnego powrotu do społeczeństwa. Jeśli zaś w systemie wymierzania kary zabraknie podstawowego szacunku dla ludzkiej godności więźniów, więzienia przemieniają się czasem w szkoły nowych przestępców oraz w miejsca, w których pogłębia się wyobcowanie, a nawet nienawiść do społeczeństwa.
Drodzy bracia i siostry, ufam, że te nowe tendencje - których podstawowym założeniem jest ta oczywista prawda, że więzień jest przecież takim samym człowiekiem jak inni - dotarły już do waszego więzienia oraz do innych więzień w Polsce i że będą się utrwalały i pogłębiały. Ufam, że ten nowy duch przemienia również postawy służby więziennej.
Jednym z przejawów tego nowego ducha jest to, że bramy więzień otworzyły się przed kapelanami, przed kapłanami, duszpasterzami. Oby Bóg obdarzał waszych kapelanów miłością do was wszystkich i do każdego z was, gdy przychodzą z duchową posługą. Oby mieli dość światła do tego, by z należytą delikatnością, a zarazem skutecznie umieli towarzyszyć wam i nieść pociechę w waszym niełatwym losie, ukazywać Chrystusa i wyzwolenie, jakie On przynosi każdemu człowiekowi. Życzę wam takich kapłanów, którzy potrafią obudzić nadzieję nawet w człowieku, który popadł w rozpacz. Takich, którzy potrafią przekonać was, że każdy z was jest Bogu drogi, bardzo drogi, że za każdego z was Chrystus umarł na krzyżu.
4. Będąc dziś z wami, wśród was, taką właśnie posługę pragnę spełnić.
Drogi mi jest każdy człowiek i pragnę gorąco jego dobra, całego dobra, dobra dla duszy i ciała. Tego dobra pragnie dla każdego człowieka Kościół i w miarę swoich możliwości stara mu się je przynosić. Wiele spraw nie należy do mojej misji. Mówiłem o tym kiedyś w przemówieniu do więźniów francuskich: "Nie należy do mojej misji wymiar ludzkiej sprawiedliwości i zastępowanie instancji prawnych, które was osądziły (...). Nie znam zresztą różnorodnych przyczyn, które doprowadziły do uwięzienia was, nie do mnie też należy ocenianie waszej odpowiedzialności i znaczenia krzywd, jakie mogliście wyrządzić innym, będących dla was, być może, źródłem skrytej udręki" (5 X 1986 r., "L'Osservatore Romano", wyd. polskie, nr 10/1986).
Moją misją jest budzić w ludziach - zwłaszcza w ludziach, którzy tego najbardziej potrzebują - pamięć o tym, że zostali stworzeni na obraz Boży. Moją misją jest głosić ludziom, nawet największym grzesznikom, że Bóg jest bogaty w miłosierdzie i że Jezus Chrystus najwięcej serca okazywał celnikom i jawnogrzesznicom. Jak dobrze wiemy, w odpowiedzi na miłość Jezusa celnicy i jawnogrzesznice zawierzali Mu samych siebie i odnajdywali nadzieję, nawet jeśli przedtem byli ogarnięci rozpaczą.
Jestem przede wszystkim sługą Chrystusa i szafarzem Bożych tajemnic (por.1 Kor 4,1 ) i przychodzę do was w Jego imieniu. Toteż serdecznie was proszę, tak jak prosiłem już na wielu innych miejscach: Nie bójcie się otworzyć waszych serc przed Nim, uwierzcie w głoszoną przez Niego miłość!
Najgorszym więzieniem byłoby serce zamknięte i zatwardziałe, a największym złem rozpacz. Życzę wam nadziei. Życzę wam przede wszystkim radości z odnalezienia już teraz pokoju serca w skrusze, w przebaczeniu Bożym, w przyjęciu Jego łaski. Życzę wam, abyście mogli cieszyć się lepszymi warunkami życia tutaj, stopniowo zasługując na zaufanie społeczeństwa.
Życzę wam, abyście jak najszybciej powrócili do waszych domów i rodzin, na normalne miejsce w społeczeństwie. Życzę także, abyście już teraz żyli godnie, w pokoju, starając się rozwijać wśród was ducha braterstwa i przyjaźni.
Będę się za was modlił, czynię to zresztą codziennie, a i wy pomódlcie się czasem za mnie. Niech wam, waszym rodzinom i waszym bliskim towarzyszy papieskie błogosławieństwo, jako zadatek Bożych łask, Bożego przebaczenia, Bożego odkupienia.

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

Płock, 7 czerwca 1991

HOMILIA W CZASIE NABOŻEŃSTWA
ZAMYKAJĄCEGO SYNOD DIECEZJALNY

1. Serce Jezusa, Królu i zjednoczenie serc wszystkich!
Podczas czerwcowego nabożeństwa biskup i pasterz Kościoła płockiego przekazał mi dokumenty Synodu waszej diecezji. Synod ten - podobnie jak tyle innych synodów diecezji i prowincji kościelnych na całym świecie - jest jednym z tych "żywych kamieni" (por. 1 P 2,5), poprzez które Kościół powszechny w każdym z partykularnych i lokalnych Kościołów podejmuje wielkie dzieło realizacji Soboru Watykańskiego II.
Sobór - jak wiemy - odbywał się w tym czasie, gdy Kościół w Polsce przygotowywał się do tysiąclecia chrztu. W Soborze staraliśmy się uczestniczyć nie tylko przez czynną obecność biskupów polskich w Rzymie, ale także wspierając jego prace modlitwą i ofiarą (dobrze pamiętamy jasnogórskie czuwania soborowe). Od czasu, kiedy Sobór zakończył swe obrady (8 grudnia 1965 r.), rozpoczął się okres asymilacji i wprowadzania w życie jego magisterium i jego pastoralnej orientacji. Pracę tę podejmują poszczególne Kościoły przede wszystkim na synodach. Pracę tę podjął również wasz Kościół płocki na swoim Synodzie, którego owocem są oddane w moje ręce tu, przed ołtarzem, dokumenty: odzwierciedlenie magisterium soborowego oraz jego pastoralnych orientacji wedle warunków i potrzeb waszej diecezji.
Dziękujemy Boskiemu Sercu Jezusa za tę pracę wspólnoty Ludu Bożego na Mazowszu, zwracając się do Niego z tym wezwaniem: Królu i zjednoczenie serc wszystkich, przyjmij nasz wkład w budowanie Ciała Twojego Kościoła w perspektywie trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa.
2. Serce Jezusa, Królu i zjednoczenie serc wszystkich.
"Kościół - wedle słów Soboru - jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego" (Lumen gentium, 1). W dalszym ciągu nauka Soboru uwydatnia charakter Kościoła jako "komunii" międzyludzkiej, która jest szczególnym odzwierciedleniem komunii trynitarnej w Bogu: Ojcu, Synu i Duchu Świętym (por. Lumen gentium, 4).
W mocy tej komunii Boże Serce Odkupiciela świata jest niewyczerpalnym źródłem zjednoczenia serc wszystkich. Kościół - w tym także wasz Kościół płocki - pragnie być i urzeczywistniać się tu, nad Wisłą, jako sakrament i sługa tego zjednoczenia. Wszystkie postanowienia i zalecenia synodalne do tego ostatecznie zmierzają. Wszystkie one - tak jak cały Kościół - "czerpią z pełności Chrystusowego Serca", czerpią ze "skarbów mądrości i umiejętności", które mieszkają w Boskim Sercu Odkupiciela - aby służyć "zjednoczeniu serc" ludzkich.
3. Na przestrzeni dziewięciu wieków swego istnienia Kościół płocki wielokrotnie zbierał się na synodach, które - jak sam grecki wyraz wskazuje - miały ukazywać mu "wspólną drogę" myślenia i postępowania, wiary i życia. W obecnym stuleciu szczególne znaczenie miały synody odbyte w czasie długiej pasterskiej posługi arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego, którego pięćdziesiąta rocznica śmierci męczeńskiej w obozie w Działdowie przypada w najbliższych dniach. Synody tamte służyły umocnieniu Kościoła i społeczeństwa katolickiego w okresie po odzyskaniu niepodległości, a zarazem niejako w perspektywie nowej dziejowej próby, którą stała się II wojna światowa.
Synod obecny podejmuje wyzwanie nowych czasów. Jest bardziej niż synody dawniejsze dziełem wspólnym całego Ludu Bożego. Potwierdzając ważność dawnych zasad życia kościelnego, równocześnie otwiera się w stronę nowych zadań. Pogłębia świadomość Kościoła w jego wewnętrznej, bosko-ludzkiej konstytucji, a równocześnie otwiera ten Kościół w jego posłannictwie ku światu. Na początku Soboru Ojcowie zgromadzeni w Bazylice św. Piotra postawili pytanie (podobne do tego, jakie kiedyś stawiano nad Jordanem Janowi Chrzcicielowi): "Kościele, co mówisz sam o sobie?" (por. J 1,22). W czasie Synodu analogiczne pytanie stawialiście sobie tutaj, w Płocku nad Wisłą: "Co mówisz sam o sobie?" Kim jesteś? Kim powinieneś być? Jak możesz stawać się takim, jakim być powinieneś, aby odpowiedzieć "znakom czasu" (por. Mt 16,3), aby odpowiedzieć oczekiwaniom i wymogom twej własnej społeczności, a pośrednio całego narodu, wchodzącego w nowy okres swych dziejów? Quid dicis de te ipso?
Jak masz się stawać sługą tego "zjednoczenia serc wszystkich" w Boskim Sercu Odkupiciela?
4. Jako biskup rzymski, następca apostoła Piotra, pragnę wam podziękować za ten wkład do wspólnego skarbca Kościoła powszechnego. Jest on tym bardziej wymowny, że w obecnym okresie droga synodalna wydaje się szczególnie wskazana i celowa. Świadczy o tym również Synod Plenarny Kościoła w Polsce, który jutro ma być uroczyście rozpoczęty w Warszawie. Świadczą o tym synody całych kontynentów, jak Synod afrykański - a także Synod europejski. Ten ostatni został zapowiedziany w Welehradzie na Morawach, mieście związanym z misją świętych Cyryla i Metodego, którzy są apostołami Słowian - prace tego Synodu już są w toku. Świadczą też w sposób szczególny Synody Biskupów reprezentujących wszystkie Episkopaty Kościoła katolickiego na całym świecie, które podjęły już szereg zadań szczególnie ważnych dla okresu posoborowego u progu roku 2000 po narodzeniu Chrystusa.
Chrystus, On jest dla wszystkich "drogą i prawdą, i życiem" (J 14,6).
Jemu też - Sercu, które jest źródłem i zjednoczeniem serc wszystkich - polecam prastary Kościół płocki na jego drogach ku nowym czasom i nowym zadaniom. Polecam was wszystkich i dzieło synodalne waszego Kościoła Chrystusowi - Odkupicielowi świata - przez Serce Jego Matki, która jest Matką Kościoła. Niech wszyscy święci patronowie tej ziemi - w szczególności młodzieńczy Stanisław z Rostkowa - wypraszają dla współczesnych i przyszłych pokoleń, aby Chrystus pozostawał zawsze "drogą i prawdą, i życiem" dla wszystkich.

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

Płock, 7 czerwca 1991

SŁOWO DO MŁODZIEŻY
ZGROMADZONEJ PRZED REZYDENCJĄ BISKUPA


Moi Drodzy,

Papież jeszcze jakoś żyje i dokąd Pan Bóg pozwoli, to jeszcze będzie żył. Ale dłużej nie. Bardzo się cieszę, że mogę tu do was przemawiać przez okno. Dotychczas tylko w Krakowie się to udawało w czasie poprzednich odwiedzin. Pierwszy raz w 79, a potem w 83 i w 87 r. A teraz w Płocku, który jest Krakowem, tak jak był w historii, bo wiadomo, że najpierw stolica Polski z Gniezna przeszła do Krakowa, ale potem następcy Bolesława Śmiałego przenieśli ją do Płocka. Na jakiś czas był Płock stolicą Polski. A poza Gnieznem, Krakowem, Płockiem, znowu Krakowem, a potem Warszawą, jest jedna stolica Polski, która się nazywa Jasna Góra. Trzeba, ażebyśmy przypomnieli sobie piękny zwyczaj, jak w okresie przygotowania do tysiąclecia chrztu - byliśmy wtedy młodsi o bite 25 lat, a nawet więcej - jak w tym okresie przygotowania, a potem w okresie tysiąclecia łączyliśmy się o godzinie dziewiątej z Jasną Górą, śpiewając Apel Jasnogórski. Wprawdzie jest już po dziewiątej, ale jeszcze Matka Boska nas przyjmie. Więc zaśpiewamy Apel Jasnogórski, bo ja myślę, że to, co w tym Apelu jest wypowiedziane, dzisiaj jest nam potrzebne tak samo, jak w okresie tysiąclecia chrztu. Może nawet jeszcze bardziej.

[Po śpiewie Apelu Jasnogórskiego Jan Paweł II pojawił się w oknie po drugiej stronie budynku i powiedział:]

Chciałem wam jeszcze raz powiedzieć to, co powiedziałem z tamtej strony, że papież jeszcze jakoś żyje i będzie żył, dopóki Pan Bóg go będzie trzymał. A potem umrze, to znaczy narodzi się do życia wiecznego. A mam nadzieję w miłosierdziu Bożym i waszej modlitwie. Zaczęliśmy po tamtej stronie Apel Jasnogórski, ponieważ ten Apel, który został zainaugurowany w okresie milenium, tysiąclecia chrztu, dzisiaj jest nadal w swojej treści aktualny. Może nawet na nowo aktualny. Dlatego niech cały Płock śpiewa, zwrócony myślą i sercem do Królowej Polski, Pani Jasnogórskiej. Niech śpiewa wraz ze mną.

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

Płock, 8 czerwca 1991

SŁOWO DO WIERNYCH
ZGROMADZONYCH PRZED REZYDENCJĄ BISKUPA


Dziękuję wam bardzo, wszystkim. Od małych zaczynam, od dzieci płockich. A pozwólcie, że od dzieci płockich pójdę jeszcze do dzieci czarnobylskich, które tutaj się znajdują. Bardzo się cieszę z tego, że znajdują gościnę w Polsce na czas wypoczynku, rehabilitacji. Także i we Włoszech je spotykam, w Rzymie, ale tu, do Polski mają bliżej. Niech te dzieci zawiozą do swoich rodzin, do swoich parafii, do swojej ojczyzny wyrazy naszej miłości i wspólnej troski. To jest właśnie największe przykazanie, które nam Pan Jezus zostawił: "Abyście się wzajemnie miłowali". A miłość wzajemna się wyraża przede wszystkim w potrzebie. Jak zresztą mówi stare przysłowie: "Przyjaciela poznaje się w biedzie". Trzeba, żebyśmy się okazywali prawdziwymi przyjaciółmi tych naszych pobratymców, sąsiadów, z którymi łączy nas tyle stuleci historii i tyle dziejowych doświadczeń. Więc dziękuję dzieciom płockim za dzieci czarnobylskie. Ale też, moi drodzy, pozwólcie, że podziękuję dzieciom czarnobylskim za dzieci płockie. Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany, obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością. Więc dziękuję wzajemnie jednym za drugich: czarnobylskim za płockie, a płockim za czarnobylskie.
Niech Pan Bóg tym młodym pokoleniom na ziemi Mazowsza pozwala wyrastać, niech staną się przyszłością narodu. Tak jak przed wojną śpiewaliśmy: "Myśmy przyszłością narodu". Ja wtedy byłem trochę większy od was, ale też jeszcze byłem młody, do szkoły chodziłem. "Myśmy przyszłością narodu, pierś nasza pełna jest sił". I jeszcze się śpiewało: "Dążmy do wolności grodu, naprzód, lecz nigdy w tył". No, więc tyle do dzieci.
Teraz jeszcze do starszych. Muszę podziękować bardzo straży porządkowej, to znaczy straży ogniowej, a równocześnie porządkowej, bo ten porządek utrzymywała na własną rękę, a więc już było widać po pierwsze, że porządek jest i że ma kto ten porządek utrzymywać, niezależnie od wszystkich innych władz porządkowych, które nas tutaj otaczają, towarzyszą nam i zabezpieczają porządek całej mojej pielgrzymki
I wreszcie przechodzę do wszystkich mieszkańców Płocka, do wszystkich, którzy stanowią Kościół płocki, do wszystkich mieszkańców Mazowsza, ponieważ Płock jest dla Mazowsza w znaczeniu administracyjnym i także w znaczeniu kościelnym ośrodkiem historycznym. Chwała mu za to! Taka była jego wielka przeszłość. W pewnym okresie dziejów był także stolicą Polski. Wczoraj miałem szczęście raz jeszcze nawiedzić groby tych władców piastowskich, którzy tu spoczywają: Władysława Hermana i wielkiego jego syna Bolesława Krzywoustego, którzy przeprowadzali Ojczyznę przez trudny okres przy końcu pierwszego i na początku drugiego stulecia naszych dziejów.
Niech więc ten Płock, który tak głęboko wrósł w dzieje Polski, w dzieje Kościoła, nadal wrasta i nadal pozwala rosnąć całej wielkiej wspólnocie naszej Ojczyzny. Niech wnosi do wspólnoty naszej Ojczyzny to wielkie dobro, które ma do wniesienia, które należy do jego przeszłości i do jego współczesności. Płock to dzieje piastowskie, Płock to także Petrochemia, nowoczesny przemysł. Tak jak wszystkie problemy ekonomiczne naszych czasów stanowi on zadanie, wymaga różnych przeobrażeń, ale jestem przekonany, że z Bożą pomocą sprostacie temu wszystkiemu i na Mazowszu, i w całej Polsce.
Żegnam Płock i cieszę się, że mogłem go odwiedzić. A jeszcze cieszę się, żeśmy się tak serdecznie mogli spotkać. Cieszę się z tego, że deszcz się skończył na początku Mszy św. A dziś jeszcze wróciła mgła, może dlatego, żeby papież ostrożnie jechał do Warszawy. Jedziemy do Warszawy z Bożą pomocą. Pomódlcie się, żeby papież się w tej Warszawie dobrze sprawował.

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

7 CZERWCA 1991 r.

PRZEMÓWIENIE ORDYNARIUSZA DIECEZJI PŁOCKIEJ BPA ZYGMUNTA KAMIŃSKIEGO W PŁOCKU


Umiłowany Ojcze Święty!
Długo, bo z górą dziewięć stuleci, wyglądał Kościół na Mazowszu płockim, Kurpiach i części ziemi dobrzyńskiej chwili spotkania z Biskupem Rzymu i Następcą św. Piotra. Z głębokości dziejów pisanych ufnością naszych przodków, z głębi wiary zgromadzonego ludu Bożego i z głębi serca przepełnionego wdzięcznością, wydobywam przeto słowa najgorętszego powitania: Bądź pozdrowiony w Płocku, Janie Pawle II, Pasterzu owczarni Chrystusowej!
Twoja obecność pośród nas, Ojcze Święty, jest wymownym zwieńczeniem dziejów więzi płockiego Wzgórza Tumskiego z rzymską Opoką Piotrową. Wszak to tutaj, w Płocku, stanęła największa onegdaj polska katedra romańska, w której spoczywają - jak głosi napis na grobowcu - "Władcy i Dziedzice" ziem polskich: Władysław Herman i Bolesław Krzywousty. Z tej ziemi wyruszył w pielgrzymkę do Rzymu św. Stanisław Kostka. W diecezji płockiej krzewili wiarę i obyczaj chrześcijański: Piotr Skarga, św. Andrzej Bobola i bł. Honorat Koźmiński.
W diecezjalnym sanktuarium w Ratowie spoczywają doczesne szczątki bł. Bolesławy Lament, którą przedwczoraj, umiłowany Ojcze Święty, wyniosłeś na ołtarze. W Płocku Sługa Boża s. Faustyna otrzymała objawienie wizerunku Miłosiernego Chrystusa. Przed pięćdziesięciu laty wielki pasterz tego Kościoła, abp Antoni Julian Nowowiejski dopełnił wiernego posługiwania ludowi Bożemu męczeńską śmiercią w obozie koncentracyjnym w Działdowie.
Któż zdoła zliczyć wszystkie ofiary, krzyże, trudy codziennej pracy krople potu, łez i krwi, które przesiąknęły tę ziemię? I jaką miarą je oddać? Nie znaliśmy tutaj innej - i innej znać nie chcemy - niż miara Najświętszego Serca Jezusa i serca Jego Matki, "Królowej równin Mazowsza"!
Wymownym symbolem krzyżowych dróg Kościoła na Mazowszu jest kielich służący dzisiaj do sprawowania Najświętszej Ofiary przez Namiestnika Chrystusowego w Płocku. Był wotum księcia Konrada Mazowieckiego znakiem pokuty, pojednania i nadziei pokładanej w Bożym miłosierdziu. Do imion wyrytych na kielichu pragniemy dołączyć w tej Eucharystii imiona matek i ojców, biskupów, kapłanów, zakonników i diakonów, dzieci i młodzieży, rolników i robotników, którzy jednoczą się dzisiaj w utrwalaniu szlachetnego dziedzictwa tej ziemi wokół Ciebie, umiłowany Ojcze Święty.
Zgromadzeni przy ołtarzu Bożego Miłosierdzia, pochylamy się więc nad przeszłością, a zarazem spoglądamy w przyszłość, którą tutaj w grodzie Zygmuntowskim znaczą kontury Petrochemii. Wymowne to miejsce. Miejsce wezwania Stwórcy: "Czyńcie sobie ziemię poddaną!" (por. Rdz 1, 28). Ale też miejsce, w którym wyraziściej niż gdzie indziej staje przed człowiekiem pytanie o jego synowską odpowiedzialność przed Bogiem Ojcem za włodarzowanie dziełem stworzenia. I rozbrzmiewa wołanie, głośne wołanie o pierwszeństwo człowieka przed rzeczą oraz moralności przed techniką wobec ogromu zagrożeń ekologicznych i społecznych.
Od początku swego posługiwania na Stolicy Piotrowej przewodzisz, Ojcze Święty, współczesnemu światu w poszukiwaniu tych wartości. Z głębokim przekonaniem, że Twoja modlitwa w tym miejscu, gdzie zbiegają się krzyżowe drogi historii i współczesność, przyniesie błogosławione owoce Bożego miłosierdzia i ludzkiego zadośćuczynienia. Z czcią i synowskim oddaniem całuję twoje utrudzone dłonie Ojca i Pasterza.

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

7 CZERWCA 1991 r.

PRZEMÓWIENIE PRZEDSTAWICIELA WIĘŹNIÓW PODCZAS SPOTKANIA Z WIĘŹNIAMI W PŁOCKU

Umiłowany Ojcze Święty!
W imieniu społeczności płockiego zakładu karnego, jak również obecnych wśród nas sercem i myślami osób osadzonych we wszystkich polskich więzieniach, mam zaszczyt powitać Piotra naszych czasów, Biskupa Rzymu i naszego wielkiego rodaka Papieża Jana Pawła II.
Ojcze Święty! Żadne słowo nie jest w stanie wyrazić radości, jaką sprawiłeś nam przybywając tutaj, do więzienia z Chrystusowym orędziem Wiary, Nadziei i Miłości, orędziem Miłosierdzia i Przebaczenia. Nikt z nas nawet w najskrytszych marzeniach nie przypuszczał, że w programie Twojej IV pielgrzymki do Ojczyzny znajdzie się spotkanie z nami. Pobyt w zakładzie karnym jest wielką próbą i trudnym doświadczeniem. Oddaleni od rodzinnych domów, wyłączeni z aktywnego życia, niejednokrotnie przeżywamy ciężkie chwile.
Mury więzienne są niemymi świadkami naszych wewnętrznych poszukiwań, walk, a nawet dramatów. Twoja obecność wśród nas, Ojcze Święty, pozwala nam lepiej zrozumieć, że Pan Bóg jest nie tylko sprawiedliwym Sędzią, ale przede wszystkim Ojcem "bogatym w miłosierdzie" i Dobrym Pasterzem, wychodzącym na poszukiwanie każdej zagubionej owcy. Pomaga nam uwierzyć, że w naszym odosobnieniu nie jesteśmy osamotnieni. Uświadamia, że okres odbywania kary nie musi być czasem straconym, ale wręcz przeciwnie - może stać się sposobnością do zastanowienia się nad swoim życiem i ponownym odczytaniem własnego powołania w świetle Bożego prawa.
W imieniu wszystkich, którzy przebywają w płockim zakładzie karnym i w innych zakładach w naszym kraju, życzymy, Ojcze Święty, aby Twoje tak wymowne odwiedziny tego miejsca i modlitwa z nami przyniosły owoce nawrócenia i przemiany serc. Życzymy także zdrowia, pogody ducha i Bożej mocy w kruszeniu murów nienawiści, zrywaniu kajdan niewoli i budowaniu pokoju na świecie. Szczęść Boże, ukochany Ojcze Święty!

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

7 CZERWCA 1991 r.

PRZEMÓWIENIE BPA ZYGMUNTA KAMIŃSKIEGO W PŁOCKU

Umiłowany Ojcze Święty! Skierowałeś oto błogosławione stopy Zwiastuna Miłosierdzia Bożego na płockie Wzgórze Tumskie do katedry Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej - Królowej Mazowsza. Gromadzimy się w tym czcigodnym miejscu na nabożeństwie czerwcowym, aby przeżyć tajemnicę Kościoła, który o zmierzchu drugiego tysiąclecia dziejów pod Twoim przewodnictwem, Ojcze Święty, otwiera niewyczerpane skarby Miłosierdzia Bożego dla nas i świata całego. Ową sakramentalną rzeczywistość Kościoła otwartego według Serca Zbawiciela na "radość i nadzieję smutek i trwogę ludzi współczesnych" (Gaudium et spes, 1) odnowiliśmy w naszej diecezji podczas 42. Synodu Płockiego. Gorąco prosimy Cię, Ojcze Święty, o jego zamknięcie i błogosławieństwo na trud wypełniania duchem synodalnym duszpasterstwa diecezjalnego.
Wzgórze Tumskie - w tej wieczornej godzinie tak wymownie złączone z Wzgórzem Watykańskim. Prastara katedra, a w niej piastowska herma św. Zygmunta - patrona grodu płockiego, grobowce władców Polski i współcześni świadkowie trudów wreszcie wolnej, a przecież ciągle potrzebującej wyzwolenia Ojczyzny. Mazowiecki modlitewny wieczór z Następcą św. Piotra. Włączamy weń wszystkie nasze dzienne sprawy. Trudne polskie sprawy. Prosimy o Boże Miłosierdzie dla cierpiących, bezrobotnych, ubogich, zmęczonych i zawiedzionych. Dziękujemy za wszystkie świadectwa zwycięstwa Ducha. Pozwól, Ojcze Święty, że tego wieczoru wyrażę również osobistą i synowską wdzięczność za Twoje odwiedziny w Detroit, gdy sam byłem przykuty do wózka inwalidzkiego, i za życzliwe zainteresowanie sprawami diecezji płockiej, którego zwieńczeniem jest ta pielgrzymia modlitewna godzina.
"O Jezu Najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego, wejrzyj na nas, korzących się u stóp Twego ołtarza. (...) Przywiedź wszystkich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz. Użycz Kościołowi Twemu bezpiecznej wolności. Udziel wszystkim narodom spokoju i ładu. Spraw, aby ze wszystkiej ziemi, od końca do końca, jeden brzmiał głos: Chwała bądź Bożemu Sercu, przez które stało się nam zbawienie. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen".

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY



Duszpasterstwo Trzeźwości          JAN PAWEŁ II          Parafia św. Aleksego