Ojciec święty Jan Paweł II

Kazanie wygłoszone w Katedrze Płockiej 03.04.2005 r.
przez Księdza Biskupa Stanisława Wielgusa



Gdy Ojciec umiera, gromadzą się przy nim wszystkie jego dzieci, które karmił i wychowywał, które uczył odróżniać dobro od zła, które prowadził przez życie.
My Polacy, my Europejczycy, my katolicy, my ludzie dobrej woli z całego świata, przeżywamy dziś ten jakże trudny dla nas moment ziemskiego pożegnania z ojcem, który przez ostatnie dziesięciolecia był dla nas największym autorytetem moralnym, który wskazywał nam właściwe drogi życia, który budził nadzieję na zwycięstwo dobra nad złem, który ku dobremu zmieniał cały świat.
Ze ściśniętymi przez ogromny żal sercami i ze łzami w oczach żegnamy Jana Pawła II, który z Woli Bożej zakończył swoją pełną błogosławionego trudu wędrówkę przez życie.

On nigdy nie bał się śmierci. On czekał z radością na spotkanie z Bogiem, którego sprawie tak wiernie i wspaniale służył. On ciągle powtarzał słowa, które śpiewamy w czasie wielkich uroczystości: Tobie Panie zaufałem, nie będę zawstydzon na wieki.
Jan Paweł II nie bał się swojej śmierci. Był zawsze na nią przygotowany. Może tęsknił za wieczną ojczyzną, w której jest pokój i niezmącone szczęście. To my baliśmy się o niego. To my baliśmy się jego śmierci. Baliśmy się osierocenia i wielkiej pustki, jaka po tej śmierci ogarnie nas i cały świat.
Dlatego jest nam w tej chwili tak bardzo ciężko.

Przez ostatnie lata, miesiące i dni obserwowaliśmy z niepokojem, a nawet z trwogą, coraz wyraźniejsze symptomy jego fizycznej słabości, choroby która go gnębiła, trudnego do wyobrażenia cierpienia, jakie znosił. Dzięki swojej potężnej woli, dzięki wierze poruszającej cały świat i ustawicznej modlitwie - Ojciec święty zawsze całkowicie świadomy i najgłębiej ze współczesnych widzący problemy całego świata - przezwyciężał tę golgotę; z niespotykanym męstwem dźwigał swój krzyż, i cierpiąc na oczach całego świata, do ostatniego słowa, do ostatniego gestu, do ostatniego tchnienia - głosił ludzkości Ewangelię.

Zdarzenia ostatnich tygodni i dni pozornie przygotowały nas na śmierć tego największego we współczesnym świecie człowieka.
Gdy umarł, okazało się jednak, że nie jesteśmy przygotowani. Okazało się, że niepodobna przygotować swojego serca na śmierć człowieka tak bardzo nam bliskiego i tak dla nas ważnego. To dlatego śmierć tę przeżywamy tak głęboko i z takim bólem.

Przed naszymi oczyma staje dziś największy herold Chrystusowy czasów nowożytnych. Podobny był Apostołowi Pawłowi, za przykładem którego przemierzał świat w ustawicznym poszukiwaniu ludzkich dusz. Podobny był Apostołowi Piotrowi, którego zastąpił na rzymskiej stolicy i za przykładem którego wiernie wypełniał dane mu przez Chrystusa przy Ostatniej Wieczerzy polecenie - Umacniaj swoich braci. Podobny był Apostołowi Janowi, ponieważ tak jak on wiernie i mężnie stał przez całe swoje życie wraz z Maryją u stóp Chrystusowego Krzyża; ponieważ tak jak on, uznał Matkę Chrystusową za swoją Matkę.

W tej chwili ziemskiego pożegnania staje przed oczyma naszej pamięci wielki papież, któremu jak mało komu należał się starożytny tytuł "Pontifex Maximus" - największy budowniczy mostów. Budował bowiem przez cały swój pontyfikat mosty między kulturami, rasami, narodowościami i zwyczajnymi ludźmi.
Staje przed oczyma naszej pamięci wielki kapłan, który - nie siłą militarną, nie siłą finansową, nie dyplomacją polityczną, ale Ewangelią naprawdę zmienił Polskę, Europę i cały świat, który jest dziś zupełnie inny niż świat sprzed kilkudziesięciu lat. Mimo dręczących go najróżniejszych problemów, jest to świat lepszy, mniej zakłamany, bliższy Bogu niż kilkadziesiąt lat temu. Do gnębionych przez totalitaryzmy i zagrożonych przez rozmaite formy zła, narodów i poszczególnych ludzi, przez cały czas swojego papieskiego posługiwania Jan Paweł II wołał tak, jak zawołał do nas Polaków w czasie pierwszej pielgrzymki: Nie lękajcie się. Totalitaryzm i zło można przezwyciężyć. Duchowe siły narodów są potężniejsze niż czołgi, armaty i bomby atomowe. Prawda i dobro zawsze zwyciężą, jeśli podejmiemy o nie ewangeliczną, pokojową, ale wytrwałą i konsekwentną walkę. Jeżeli ufnie polecimy się Bogu. Jeśli wzywać będziemy Jego pomocy.

Ojciec święty Jan Paweł II, przez całe swoje posługiwanie uświadamiał ludzkości, że Ewangelia jest od dwóch tysięcy lat ciągle tak samo ważnym, tak samo niczym niedającym się zastąpić - źródłem, proklamacją i obroną tych wartości, które są najważniejsze dla każdej ludzkiej istoty; dla człowieka ze wszystkich czasów, ze wszystkich ras, kultur, religii, światopoglądów, systemów politycznych, ekonomicznych i socjalnych. Ewangelia broni bowiem bezkompromisowo ludzkiego życia, domaga się dla głodnych chleba, zabiega o pokój i występuje w obronie wolności. Te cztery fundamentalne dla całego świata wartości, a jednocześnie wyzwania stojące przed ludzkością, to znaczy: życie, chleb, pokój i wolność - były punktem centralnym w społecznym, a także głęboko religijnym nauczaniu Jana Pawła II. Jakże często mówił, że nie da się tych wartości obronić i uzyskać bez ewangelicznej miłości bliźniego i bez poszanowania Bożych przykazań, które nie są spisem nakazów i zakazów krępujących ludzką wolność, lecz są koniecznymi dla przetrwania rodzaju ludzkiego, każdego narodu, każdej rodziny i każdego poszczególnego człowieka wskazaniami. Tak często Ojciec święty nam przypominał, że niemal całe zło, jakie nęka nas i naszych bliźnich, pochodzi stąd, że ktoś podeptał ewangeliczne przykazanie miłości Boga i bliźniego; bądź złamał jakieś Boże przykazanie; że kogoś zabił, okradł, skrzywdził, zdradził, oczernił, obmówił; że się nie zlitował, że nie przebaczył, że nienawidził, że chociaż mógł - nie udzielił potrzebującemu bliźniemu pomocy.

Tak bardzo i tak prawdziwie kochał młodzież. I miliony młodych ludzi, którzy pragną prawdy i brzydzą się zakłamaniem, którzy pragną weryfikacji przez świadectwo życia głoszonych do nich teorii, którzy w swoim ogromnym procencie wcale nie są urzeczeni współczesnymi propozycjami na życie w świecie ustawicznej zabawy i przyjemności - te niezliczone miliony młodzieży pokochały Jana Pawła i trwały w ogromnych rzeszach na spotkaniach z nim we wszystkich zakątkach kuli ziemskiej. Trwały przy nim mimo, że głosił im prawdy trudne, że prosił ich, aby byli wierni Bożym przykazaniom, aby byli ofiarni, aby dużo sami od siebie wymagali, chociażby nikt niczego od nich już nie wymagał.

"Kto chce być uczniem moim, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje". Całe życie Jana Pawła II było weryfikacją tych Chrystusowych słów. Od wczesnego dzieciństwa dźwigał krzyż sieroctwa, opuszczenia, biedy, rozmaitych zranień i prześladowań. Na jego osobie w całej pełni potwierdziła się biblijna prawda, że Bóg dopuszcza szczególnie ciężkie krzyże na tych, których bardzo kocha. Może dzięki cierpieniu niewinnych ludzi świat nasz jeszcze istnieje. Może w ten sposób wyrównywane jest zadośćuczynienie za zbrodnie i występki milionów tych, którzy żyją tak, jakby Pan Bóg nie istniał. Pontyfikat Jana Pawła II to ustawiczna wędrówka z ciężkim krzyżem na barkach. Krzyżem cierpień fizycznych i chorób, ale także jeszcze cięższym krzyżem rozmaitych ataków na niego i na głoszoną przez niego prawdę, oraz szczególnym krzyżem niewyobrażalnej wprost dla nas odpowiedzialności za Kościół i za całą ludzkość, ponieważ czuł się posłany przez Opatrzność nie tylko do katolików, lecz do wszystkich ludzi na całym świecie; zwłaszcza tych prześladowanych, głodujących, dręczonych przez wojny i choroby, przeżywających rozmaite katastrofy i nękanych terroryzmem. Dla Ojca świętego nigdy nie miało żadnego znaczenia, jaką religię wyznawali ludzie prześladowani i potrzebujący. W każdym z nich widział swojego brata. Zawsze występował w ich obronie i na miarę możliwości ich wspomagał.

Odszedł od nas "Dobry Pasterz". My ludzie wierzący wiemy, że nie przestał istnieć, że nie przestał żyć. Wiemy, że żyje teraz życiem niewyobrażalnie szczęśliwym, że przyjęły go ramiona kochającego Ojca, że wypełniła się jego tak głęboka wiara i nadzieja, że nastąpił czas nieskończonej i niczym nienaruszalnej wiecznej miłości, którą głosił i o której nas zapewniał.
Mimo, że głęboko w to wierzymy. Mimo, że wdzięczni jesteśmy nieskończenie Panu Bogu za ten wspaniały dar, jakim dla Polski i dla całego świata był Jan Paweł II, to jednak, my Polacy zwyczajnie po ludzku cierpimy, bo utraciliśmy ojca i przyjaciela. Utraciliśmy tego, kto na forum światowym bronił nas w chwilach trudnych. Tego, który ustawicznie się za nas modlił, tego, który nas tak szczerze i bezwarunkowo kochał.
Z troską myślimy o tym, jaki będzie świat po jego śmierci. Jaka będzie Polska. Jaki będzie Kościół.

Z pewnością, gdy nasze dusze nurtują takie pełne obaw i zatrwożenia myśli, on mówi dziś do nas z Bożego już świata, tak jak mówił niegdyś: Bracia i Siostry! Nie lękajcie się! Przezwyciężycie wszelkie zło, jeśli zachowacie wierność Chrystusowi i Jego Ewangelii. To przecież wasze modlitwy. To wasza wierność wierze chrześcijańskiej sprawiły, że otrzymaliście - za darmo, wprost cudownie, bez wojny, sierot, ofiar i krwi - dar wolności i niepodległości. Uszanujcie te dary, woła dziś do nas Już z Domu Ojca Jan Paweł II. Kochajcie się. Przestrzegajcie Bożych przykazań. Odrzućcie niesnaski. Żyjcie mądrze i uczciwie. Chrońcie niewinne życie ludzkie. Dbajcie o rodziny i zachowujcie wierność małżeńską. Dobrze wychowujcie dzieci. I całe swoje życie polecajcie w modlitwie Bożej opiece. Z pewnością tak dziś do nas mówi. Z pewnością modli się skutecznie za naszą ojczyznę, za każdą i każdego z nas.

Ojciec święty Jan Paweł II nie umarł. On żyje. Żyje w Domu Ojca Niebieskiego, ale też żyje w dziełach, które zostawił, w słowach które wygłosił do nas, w swoich dokumentach, listach i książkach które dla nas napisał.
Jeśli naprawdę go kochaliśmy i kochamy, zachowajmy w sercach i rozważajmy te darowane nam skarby. Żyjmy według wskazań, które nam zostawił. Idźmy za nimi. Tak jak pragnął, żyjmy piękniej i zmieniajmy świat, w którym żyjemy. Zmieniajmy ten świat dobrocią, życzliwością i uczciwością.

Bądźmy przekonani, że w momencie, kiedy i my przechodzić będziemy do niebieskiej ojczyzny, nasz Ojciec Jan Paweł II powita nas tam z otwartymi ramionami.



Duszpasterstwo Trzeźwości          JAN PAWEŁ II          Parafia św. Aleksego